| Tradycja ludowa - Legenda Smogorzowska |
|
|
|
|
Legenda Smogorzowska Za Kazimierzem Kulińskim - jedną z pierwszych miejscowości na terenie powiatu namysłowskiego był Smogorzów, niekiedy zwany Smogorzewem, leżącym na północ od Namysłowa. Była to miejscowość leżąca wśród nieprzebytych puszcz. Ze względu na dogodne położenie, dużą ilość wód i dość żyzną i urodzajną glebę, najwcześniej osiedliła się tu duża grupa ludzi. Niewątpliwie ludność ta zajmowała się hodowlą bydła, rybołówstwem i rolnictwem. Jak na owe czasy, życie tej ludności byłoby szczęśliwe, gdyby nie wielkie nieszczęście, jakie nawiedziło tą spokojną dotychczas osadę. Do miejscowości tej przywędrował i osiedlił się straszny i okrutny potwór, zwany smokiem. Potwór odznaczał się wielką siłą, był krwiożerczy i żarłoczny, ział z paszczy ogniem. Smok zagnieździł się wśród bagien. Jama ta do dziś istnieje, a ludność zwie ją „smoczą jamą”. Stale napadał na bezbronną i spokojną ludność, żądał ofiar. Gnębiona przez smoka ludność, chcąc zaspokoić jego apetyty, a tym samym uwolnić się od niepokojów, składała mu posłusznie w ofierze swych najbliższych, a szczególnie swe córki. Ofiary składano zawsze - dokonując losowania , na kogo przypada w udziale ofiara - w jednym miejscu i o oznaczonym czasie. Czyniąc ofiarę, odprawiano ceremonie kultowe. Ceremoniom tym towarzyszyły rozpaczliwe jęki i narzekania nieszczęśliwych ludzi. Zrozpaczona ludność starała się ratować swych bliskich, oddawała w zamian za nich nienasyconemu potworowi, schwytanych jeńców lub niewolników. Potwór prócz tego, że pożerał coraz to nowe ofiary, straszył okoliczną ludność swym potwornym rykiem, który rozlegał się po okolicy. Ryk ten był słyszany w odległej okolicy oddalonej o 6 km, którą nazwano Rychtalem i Ryczynem. Od tego potwornego ryku głuchli ludzie mieszkający w innej osadzie, położonej od Smogorzowa ok. 5 km. Stąd nazwa tej miejscowości Głuszyna. Według innej wersji, ludność stale gnębiona przez strasznego potwora zmuszona była uciekać na tereny odległe o kilkanaście kilometrów. Uciekając zatrzymali się w okolicach dzisiejszego Namyslowa i tu odbyli naradę, podczas której namyślano się czy nie należałoby odpowiednio zorganizować się, uzbroić i wyruszyć przeciwko strasznemu smokowi. Po długich naradach i namyślaniu się (stąd nazwa Namysłów) postanowiono zorganizować wyprawę przeciw smokowi. Ze względu na trudności terenowe, wyprawa musiała często zbaczać i objeżdżać liczne przeszkody. Poważniejszą przeszkodą napotkała wyprawa o1/3 drogi do Namysłowa. Część załogi usiadła w rowie, druga poszła w prawo do osady, by stamtąd zabrać Michała i Józka. Razem z nimi powędrowała spora grupka ludzi, aże nie znali się bliżej oznaczono ich że pochodzą z Michalic i Józkiego. Te nazwy przyjęły się i odtąd wioski te były oznaczane od ich imion. Po krótkim odpoczynku ruszyli w dalszą drogę i napotkali przeszkodę. Trzeba było ją objechać i z tego powodu miejscowość przyjęła nazwę Objazda. Strasznego potwora chciano wystraszyć również głośnym hałasem i krzykiem z dość znacznej odległości. Wznoszone okrzyki i hałasy nie dawały jednak pozytywnego rezultatu, stąd też wyprawa zatrzymała się i co pewien czas powtarzano głośne okrzyki. Od tych właśnie krzyków ma wywodzić się nazwa dzisiejszej wioski Krzyków. Gdy dalsze hałasy i krzyki nie wystraszyły strasznego potwora, cała wyprawa postanowiła wyruszyć zbrojnie przeciwko niemu. W tym celu należało się odpowiednio ubroić, w czym mieli im pomóc miejscowi kowale mieszkający wśród lasów nad małym potokiem zwanym Studnicą. Z tego powodu wyprawa musiala znów zatrzymać się dłużej. Miejsce zatrzymania się wyprawy i zbrojenia jej przez kowali miano nazwać Kowalowicami. W końcu należycie uzbrojeni i przygotowani, wyruszyli przeciwko potworowi. Walka była długa, toczyła się ze zmiennym szczęściem. Po ciężkiej walce zraniono smoka śmiertelnie. Raniony rzucał się i niszczył wszystko dookoła. Jego ogłuszający ryk było słychać na całą okolicę, w końcu osłabł i legł pokonany. Z tą chwilą okolica była uwolniona od potwora, który przez wiele wieków pustoszył i gnębił okoliczną ludność. Dobiła go ludność z dalekiej okolicy przyniesionymi ze sobą maczugami i laskami, nazywali ich ludnością z laskami (z Lasek). Wieść o zabiciu smoka obiegła szybko całą okolicę i wszędzie obwieszczano ją przy dźwiękach muzyki i radosnych okrzyków. Celowała w tym szczególnie jedna z osad, leżąca dzisiaj w powiecie kępińskim, którą ze względu na wyjątkowo głośne trąbienie nazwano Trębaczowem. Inna znów osada na pamiątkę zwycięstwa na drogach stawiała krzyże, w czym prym wiodła osada, zwana później Krzyżownikami. Inna znów legenda wspomina o strasznym smoku, który żądał ofiary od wojewody. Wojewodzie w tym czasie narodziła się urodziwa córka. Smok był jednak silniejszy od wojewody i dlatego ten uległ przemocy potwora. Oddał z wielkim żalem swe pierworodne i oczekiwane od wielu lat dziecko w ofierze. Następna legenda mówi, że około roku 970 przejeżdżał wraz z orszakiem biskup katolicki, który udał się na prośbę wojewody na miejsce gdzie przebywał smok i krzyżem wypędził smoka z tej miejscowości. Uciekający smok, śmiertelnie raniony, straszliwie ryczał i ogłuszał okoliczną ludność. Inne wersje legendy smogorzowskiej przedstawia Jerzy Lisiecki - w okolicach Rychtala grasował smok i nękał mieszkańców. Kiedy ostatecznie rozprawiono się z nim, ludność Głuszyny ogłuchła od jego ryku, a w Krzyżownikach tak się mieszkańcy przestraszyli, że leżeli krzyżem. W Proszowie zaś błagano Boga o odwrócenie kary, a w Trębaczowie z radości dęto w trąby, natomiast miejsce zabicia smoka nazwano Smogorzewem. Według tej legędy nazwa Rychtal brzmiała Ryczyn, właśnie od ryku smoka. Z kolei Józef Lompa w taki oto sposób przedstawia legendę pt. „Biskup Godefryd i smok w Smogorzowie”: „Jak wieść niesie, w Smogorzowie przebywał smok ludzi pożerający, stąd też tam przysłowie utrzymało: W Smogorzowie był smok, kiedy ten ryczał, ludzie w Głuszynie (wsi o milę odległej) byli głuszy i aż do Rychtala go słyszeli. Dotychczas zachowały się tu jeszcze nazwy: smocza jama, smoczy staw, smoczy chodnik... Według tradycji jaka się powszechnie dotychczas w Smogorzowie utrzymywała, Godefryd biskup przybywszy z Włoch do Smogorzowa zastał tamtejszy zamek czarnym suknem okryty, mieszkańców zaś w wielkiej żałobie. Na zapytanie, co by to znaczyć miało, odpowiedziano mu: Smokowi, bożyszczowi tutejszemu, jużeśmy wszystkie nasze dzieci ofiarowali, on zaś na tym nie poprzestawając żąda jeszcze ostatniego dziecięcia naszego państwa i to jest przyczyną tej żałoby. W trzech dniach chcę was od smoka uwolnić, jeżeli w tego Boga wierzyć chcecie, w którego ja wierzę. Otrzymawszy obietnicę, poszcząc i modląc się przez trzy dni, zwyciężył Godefryd smoka, że u nóg jego leżał. Państwo i lud przyjęło wiarę chrześcijańską”. Twórczość ludowa Ziemia Namysłowska to specyficzny teren pogranicza Śląska Dolnego i Górnego oraz Wielkopolski, który w wyniku zmian ludnościowych jakie zaszły tu po zakończeniu II wojny światowej (odpływ zdecydowanej większości ludności autochtonicznej, a napływ repatriantów z centralnej Polski i Kresów wschodnich) stał się jeszcze bardziej zróżnicowany kulturowo. Obecnie na Ziemi Namysłowskiej kultywowana jest ludowa tradycja związana z rękodziełem, np. palmy wielkanocne w gm. Wilków, wieńce dożynkowe w gm. Namysłów i Wilków, zespoły pieśni, etc. |